Energia jednej cząstkix 270 000 000
Elektron w kineskopie rozpędza napięcie około 25 kV. Proton w LHC niesie energię ponad ćwierć miliarda razy większą, a mimo to porównywalną z energią lecącego komara.
CERN w liczbach
Kineskop w salonie i największa maszyna świata robią to samo: rozpędzają naładowane cząstki, prowadzą je polami i zamieniają ich energię w obraz. Różnica tkwi w skali. Oto osiem porównań, każde na skali logarytmicznej.
Elektron w kineskopie rozpędza napięcie około 25 kV. Proton w LHC niesie energię ponad ćwierć miliarda razy większą, a mimo to porównywalną z energią lecącego komara.
Elektron w kineskopie leci z niemal jedną trzecią prędkości światła. Protonowi w LHC do prędkości światła brakuje tyle, co tempo spaceru.
Od działa elektronowego do luminoforu jest niecałe pół metra. Proton w LHC okrąża pierścień biegnący pod terytorium dwóch państw.
Kineskop zaczyna od rozżarzonej katody. LHC odwrotnie: jego magnesy są schłodzone poniżej temperatury przestrzeni kosmicznej (2,7 K).
Oba urządzenia potrzebują pustki, by wiązka nie zderzała się z powietrzem. Rura LHC jest jednak około tysiąc razy bardziej pusta niż kineskop.
Elektron kończy życie na luminoforze po jednym locie. Proton potrafi krążyć godzinami, pokonując ponad jedenaście tysięcy okrążeń w każdej sekundzie.
Wiązka elektronów w telewizorze to ułamek dżula w locie. Wiązka LHC niesie energię rozpędzonego pociągu, dlatego jej bezpieczne wygaszenie ma osobny system.
Ekranem LHC jest detektor. ATLAS waży mniej więcej tyle, co wieża Eiffla, i zamiast programu telewizyjnego rejestruje obrazy zderzeń.
Ładunek w polu elektrycznym przyspiesza, pole magnetyczne zakrzywia jego tor, a energia zamienia się w światło lub sygnał. Kineskop i LHC to ta sama lekcja fizyki, opowiedziana w dwóch skalach.